W pięknym, zabytkowym budynku przy ulicy Dąbrowskiego 21, zwanym „Domem pod lwami”, spotkaliśmy się na wystawie trzech twórców: zgierzanina Władysława Rząba, Rudolfa Riedla i Romana Śledzia. Spotkanie było dla mnie dużym przeżyciem artystycznym. Właścicielem większości prezentowanych dzieł jest kolekcjoner Maciej Balcerak, który pięknie opowiadał o swoich zbiorach i artystach. Rzeźba „Krucyfiks” i obrazy Rząba, malowane grubymi warstwami farby, np. schody uwiecznione na jednym z płócien skojarzyły mi się z pięknym sycylijskim miastem Noto, które zbudowano od nowa po trzęsieniu ziemi w 1693 roku. Zwiedziłem je kiedyś z rodziną podczas wyjazdu do Włoch z okazji moich 70. urodzin i stąd te skojarzenia.
Rozmowy o życiu i sztuce każdego z autorów prac były bardzo ciekawe. Zwłaszcza postać Rudolfa Riedla, Ślązaka, który tworzył pomimo przeciwności losu, wzbudziła mój podziw. Wzruszyły mnie czerń i przygnębienie a nawet nostalgia bijące z jego prac. Dzieła kolejnego artysty, żyjącego rzeźbiarza Romana Śledzia, oparte na motywach religijnych są bardzo różnorodne i energetyczne – za to je podziwiam. Również i on, pomimo trudnych początków, nie porzucił swojej pasji i ostatecznie osiągnął sukces w kraju i za granicą. Obecnie żyje na lubelskiej wiosce i z powodzeniem tworzy piękne rzeźby.
Spotkanie w Muzeum Miasta Zgierza było pełne wrażeń i przeżyć i wzbogaciło mnie duchowo.
Henryk Pawlak

Comments are closed