W minioną środę nasza opiekunka Monika zaproponowała spotkanie w pracowni malarza Zbyszka Rybickiego w Zgierzu. Udałem się tam rowerem, pomimo przestróg żony i kolegi Janka. Nie żałuję mojego uporu! Poznałem artystę nietuzinkowego, który barwnie opowiedział o swojej niełatwej drodze do osiągnięć artystycznych. Usiedliśmy w salonie jego domu i się zaczęło: Zbyszek mówił o sztuce, Konrad grał na gitarze fajne kawałki, oglądaliśmy obrazy i fotografie: kadry natury, samochody, wiejskie pejzaże… Byłem pod wrażeniem zainteresowań i osiągnięć artysty. Dowiedziałem się, że kiedyś był kierowcą rajdowym i stolarzem – stąd taki wystrój jego domu; że maluje słuchając muzyki poważnej, jazzowej, rockowej: Bacha, Beethovena, Mozarta jak również Petera Montany czy Led Zeppelin. Osobowość Zbyszka i sposób pokazywania przez niego ekspresji na płótnach, zwłaszcza tych oglądanych w jego pracowni, tworzonych przy muzyce i klimatycznej żarówce, wzbudziły mój podziw i uznanie. To spotkanie było ucztą dla mojego ducha! Artysta musiał nas na chwilę opuścić, wtedy zasiedliśmy do stołu przy kawie, herbacie i świetnym serniku, podanych w artystycznej scenerii przez uroczą panią domu, Elżbietę. Dyskusja przy stole kipiała dobrą energią i wesołością. Z żalem opuszczałem to miejsce i towarzystwo. Wróciłem do domu bardzo zadowolony, uduchowiony, ze świadomością, że niedaleko mnie żyje i tworzy taki ciekawy człowiek. To był dzień pełen pozytywnych wrażeń i na pewno będę chciał kiedyś jeszcze odwiedzić Zbyszka.
Henryk Pawlak

Comments are closed